Pół wieku w jednym miejscu

Historia Smażalni Kergulena

Od 1976 roku w Niechorzu. Trzy pokolenia rodziny, ponad sto przepisów rybnych, jeden szyld i ten sam plac przy ul. Mazowieckiej 5A.

1974—1976

Pierwsze fundamenty.

Historia zaczyna się w 1974 roku. Krystyna i Michał Socha kupili jedną z pierwszych smażalni rybnych na Wybrzeżu Zachodnim — stała w miejscu, gdzie wcześniej działała przedwojenna niemiecka smażalnia. Pierwotny budynek wyburzono krótko po zakupie. Po długiej walce z urzędami PRL-u, w 1976 roku stanął nowy budynek przy ulicy Mazowieckiej w Niechorzu — ten sam, w którym jesteśmy do dziś.

W tych pierwszych latach Krystyna i Michał zrobili coś, co okazało się fundamentem marki: uratowali ponad sto unikalnych przepisów rybnych od lokalnych mieszkańców Pomorza Zachodniego. Receptury, które bez nich znaleźlibyśmy dziś tylko w notesach kuchennych babć. Ten zbiór jest do dziś sercem naszej kuchni.

Krystyna i Michał Socha — założyciele Smażalni Kergulena, lata 70.
Krystyna i Michał Socha · założyciele
Pierwotny budynek Smażalni Kergulena na ul. Mazowieckiej 5A, 1976.
Mazowiecka 5A · 1976
„Robiliśmy rybę tak, jak robi się ją w polskim domu. Bez kombinowania, bez pretensji. Najlepszy dorsz, najlepszy olej, najlepsza panierka. To wszystko." — Krystyna Socha
1976—1990

Kanon, który do dziś jest sercem karty.

Pierwsze piętnaście lat to czas, w którym kształtowały się dania, które do dziś są wizytówką Kerguleny. Każde z nich ma swoją historię i swój powód, dla którego smakuje tak, jak smakuje:

Smażalnia Kergulena — lata 80., kuchnia w pełnym sezonie.
Lata 80. · pełny sezon

Reputacja rosła. Goście przywozili znajomych. Wracali sezon po sezonie.

lata 80. — stan wojenny

Placki ziemniaczane, które uratowały sezon.

Kiedy w Polsce wprowadzono stan wojenny, kutry rybackie często nie mogły wypływać w morze. Świeżej ryby nie było. Wielu smażalniom groziło zamknięcie — ale Krystyna i Michał potraktowali to jak kuchenne zadanie.

Wprowadzili do karty placki ziemniaczane — smażone na tym samym oleju co ryba, podawane z sosem śmietanowym albo z cukrem. Goście pokochali je tak, że po zniesieniu stanu wojennego, kiedy ryba wróciła — placki zostały. Stały się hitem Kerguleny na długie lata.

Stali goście Kerguleny w latach 80.
Goście Kerguleny · lata 80.

To jeden z wielu momentów, w których historia tego miejsca pokazała, że tradycja nie jest sztywnym kanonem. Tradycja to umiejętność reagowania na to, co przynosi czas — ze smakiem.

początek lat 90.—2007

Drugie pokolenie — Małgorzata Sikorska-Reutt.

Na początku lat 90. ster przejęła córka założycieli — Małgorzata Sikorska-Reutt. Drugie pokolenie. Małgorzata prowadziła Kergulenę przez około siedemnaście lat, kultywując dokładnie to, co zaszczepili jej rodzice. Receptury zostały. Dostawcy pozostali niezmienni. Miejsce — to samo.

W późnych latach 90. pierwotny mały budynek z 1976 roku zastąpiono większym — takim, który mógł obsłużyć rosnącą liczbę gości. Plac został ten sam. Szyld też.

To były lata, w których Kergulena urosła z rodzinnego pomysłu do adresu, do którego wracali turyści z całej Polski. Niektórzy z naszych dzisiejszych stałych gości przyjeżdżają do nas od małego — bo byli u nas z rodzicami w dzieciństwie.

Małgorzata Sikorska-Reutt — drugie pokolenie rodziny Socha, lata 90.
Małgorzata Sikorska-Reutt · drugie pokolenie
„Nie zmieniałam tego, co zrobili rodzice. Niczego nie trzeba było poprawiać. Trzeba było tylko robić to samo, co dnia." — Małgorzata Sikorska-Reutt
2007—2025

Trzecie pokolenie — nowe receptury, ta sama zasada.

2007 roku w Kergulenie zacząłem pracę ja — Paweł Reutt, syn Małgorzaty, trzecie pokolenie rodziny. Zaczynałem od poznawania tajemnic kuchni i tajemnic prowadzenia tego biznesu. Stałem za ladą, wydawałem dania, pilnowałem jakości każdej porcji — podnosiłem poprzeczkę cały czas.

Z biegiem lat wprowadzałem nowości: odświeżyłem markę, dodałem nowe receptury obok kanonu rodziny. Zasada została jednak ta sama, którą zaszczepili Krystyna i Michał: ryba przygotowywana na świeżo, olej wymieniany codziennie, przepisy przekazywane bez skrótów.

2025 roku do oferty wszedł żurek bałtycki — receptura długo kultywowana w naszym domu rodzinnym, ale dopiero teraz przeniesiona na kartę. Goście przyjęli go tak, jakby był u nas od zawsze.

Smażalnia Kergulena — kuchnia, sezon, trzecie pokolenie.
Kuchnia Kerguleny · lata 2010+

Przez te lata przeszliśmy też przez próby, których nikt się nie spodziewał. Pandemia 2020 roku była dla polskiej gastronomii testem. Dla Kerguleny — okazją do sprawdzenia, czy 50 lat reputacji wystarczy. Wystarczyło. Wracali z pierwszą falą otwarcia.

2018 — Galileo

Niemiecka telewizja odkryła Wybrzeże Zachodnie.

2018 roku ekipa programu Galileo z niemieckiej stacji ProSieben nagrywała u nas reportaż o smakach polskiego Wybrzeża Zachodniego. Odkrywali, czym jest tradycyjna polska smażalnia rybna — i dlaczego taka kuchnia nie istnieje w niemieckich miastach nadmorskich. Reportaż pokazał Kergulenę milionom widzów w Niemczech.

Lipiec 2025 · Odcinek 232

Robert Makłowicz w Kergulenie

Najsłynniejszy polski krytyk kulinarny przyjechał bez zapowiedzi. Zjadł żurek rybny, flaczki z kalmarów, szprotki, kergulenę i gładzicę.

„To jest coś, co powinno być umocowane jako smażalniany wzorzec z Sèvres.”
Robert Makłowicz o Kergulenie
Robert Makłowicz w Smażalni Ryb Kergulena w Niechorzu
Zobacz fragment · Makłowicz w Kergulenie
i jeszcze
o szprotkach bałtyckich
„Doskonała, doskonała, ekstraordynaryjna ryba.”
o smażalniach
„Prawdziwa arystokracja w tej kategorii. No i właśnie w takowym miejscu jesteśmy.”
o rybie Kergulena
„Świetna, zapomniana ryba. Dała słusznie nazwę całej smażalni.”
o gładzicy
„Wspaniałe mięso. Doskonała ryba. Sama w sobie naprawdę bomba.”
o podaniu dań
„To wygląda jak wyrafinowana kuchnia. Rzeczy absolutnie piękne.”

„Wzorzec z Sèvres" w metrologii to oryginalny etalon kilograma — punkt odniesienia dla wszystkich pomiarów świata.

stali goście

Każdy gość — tak samo ważny.

Nie ważne, czy do nas przyjeżdża krytyk kulinarny, czy ekipa telewizyjna, czy rodzina, która co roku spędza dwa tygodnie wakacji w Niechorzu. Każdy gość ma dla nas tę samą wagę.

Mamy stałych gości, którzy przyjeżdżają do nas od dwudziestu, trzydziestu, czterdziestu lat. Niektórzy byli u nas jako dzieci — a teraz przyjeżdżają z własnymi dziećmi. To jest największe wyróżnienie, jakie mogliśmy dostać.

Każdy ma u nas to samo: szacunek, świeżą rybę, miejsce, w którym czuje się jak w domu — zapamiętany, zadowolony.

50lat sezonów
3pokolenia rodziny
100+uratowanych receptur regionu
4 689opinii w Google (4,6/5)

Nasza dewiza

Przez pół wieku jedno się nie zmieniło: szanujemy każdego gościa. Każdy ma czuć się u nas jak w domu — zapamiętany, zadowolony.

„Dzień dobry" i „Smacznego"

Dwa słowa, które powinny być w każdej restauracji. U nas są.

Przyjedź zobaczyć sam

Pięćdziesiąt sezonów w tym samym miejscu, sto przepisów rybnych, jeden plac. Kergulena czeka w Niechorzu — 100 m od plaży.